G blog. gkp G pokój! Oficjalna strona GKP
Blog > Komentarze do wpisu
zwątpienia?

Obiecywałem tutaj, więc trzeba obietnicy dotrzymać.

Otóż, jak pewnie każdy miałem swoją chwilę zwątpienia, chwilę braku motywacji, chwilę znudzenia materiałem.

No bo tak: swoje główne plany na ten sezon już wykonałem (i to nawet z nadwyżką, bo jeden z rekordów pobiłem już 2 razy). Zrobiłem jedną długą (112km) trasę planowaną już w zimę. Wg statystyk, średnie wyjazdy już robię dłuższe niż w poprzednim roku z ciut wyższą średnią prędkością, choć trochę krócej trwające (ale ta średnia też pewnie wzrośnie). Rekordy bić następne - może? Ale już jestem bliski początku końca swoich możliwości.

Co ważne? Odczucia! Trasy już mam w większości obcykane, po kilka razy - powoli, powoli zaczynają się troszkę nudzić te same widoczki. To raz, dwa: zmęczenie. Na prawdę czuję się zmęczony kiedy wrócę i dłużej dochodzę do siebie. Nie mam siły w ciągu 15-20 minut od powrotu zrobić prania. Kąpiel siebie idzie szybko, bo zimna woda czyni cuda i dodaje energii.

Ponadto brak trochę takiej ekstrawagancji, nutki szaleństwa, głupoty młodocianego czy po protu rzucenia się z motyką na słońce. Im człowiek tym starszy tym bardziej opanowany, pierw przemyśli, później zrobi.

Czasem mam ochotę gdzieś po środku jazdy stanąć, położyć się w polu i popatrzeć. Marzę sobie o tym, żeby mieć przyjaciela ptaka (jakieś orła np), który wychodził by ze mną na wyjazdy, latał sobie wysoko i obserwował jak wyglądają chmury gdzieś dalej (czy wiatr silny będzie), jak wyglądają drogi na jakimś nowym terenie, żeby za chwilę wrócić i zdać mi raporcik, albo kurde (sciene ficton) przesłać mi na telefon te informacje. W wolnym czasie by sobie latał gdzieś tam na niebie (ja bym go obserwował i podziwiał czasem) no i dla zabawy polował na jakieś jedzonko, albo zrzucał by kamienie na samochody kierowców, którzy nie umieją jeździć.

Tą trudniejszą chwilę miałem kiedy na TdF odpadali liderzy, typowania do wygrania wyścigu. Sam TdF choć bardzo emocjonujący, trudny i ładny jakoś tak nie dodawał mi energii. Teraz, świeżo po wygranym etapie przez Rafała Majkę - powinienem mieć dodatkową motywację. Polacy po latach względnej posuchy znów się liczą w peletonie, mówi się o nich, są liderami swoich zespołów, walczą, wygrywają. Cieszy mnie to, niech tylko pójdzie za tym otwarcie ludzi na kolarstwo i nauka niektórych głupków jak się powinno jeździć na rowerze.

No i przede wszystkim przygnębia mnie brak spadku wagi. Tj 2 kg zrzuciłem, tego najświeższego tłuszczyku zgromadzonego przez zimę, ale liczyłem na więcej. Przyczyna jest jasna oprócz wysiłku, ćwiczeń powinienem trzymać się diety. Jednak moja miska średnio dietetyczna, a jedzenie sera żółtego w nocy to prawie klucz do trumny. Nie mam umiejętności, siły ani kasy na to aby samemu robić sobie fit jedzenie albo komuś to zlecić. Muszę po prostu wrócić do prostych zasad: mniej jeść, nie jeść w nocy. Spytacie o chrupki :) te ograniczyłem - nie ma 1 paczki na tydzień tylko 1 paczka na średnio 2 i pół tygodnia.


No to tyle tych smutów. Jeszcze tak 30 wyjazdów trzeba zrobić. Nie ma opierdalania się :)

niedziela, 20 lipca 2014, gkp19

Polecane wpisy

  • nowe gumy!

    Hej, dziś o gumach :) Jak czegoś się używa, nawet z dbałością, to i tak się trochę zużywa. I tak jest z oponami rowerowymi. O dętkach nie wspomnę - rocznie przy

  • top 5 AI celebrations

    Jak tu Go nie lubić? :)

  • Wiedźmin 3 Dziki Gon - recenzja

    Wiedźmin 3 Dziki Gon premierę miał już dość dawno (19 maja 2015 roku), ale to chyba nie problem, żeby recenzję tej gry napisać z półtora roczną obsuwą? Nie prob

Komentarze
2014/07/21 12:23:38
Podobał mi się fragment o ptaku :)

PS. Żółty ser niestety najlepiej smakuje w nocy... ;)