G blog. gkp G pokój! Oficjalna strona GKP
Kategorie: Wszystkie | 76 | AI | CH | EM | Gieciki | Gry | HH | Wiedźmin
RSS
sobota, 17 grudnia 2016
top 5 AI celebrations

Jak tu Go nie lubić? :)

środa, 16 listopada 2016
Wiedźmin 3 Dziki Gon - recenzja

Wiedźmin 3 Dziki Gon premierę miał już dość dawno (19 maja 2015 roku), ale to chyba nie problem, żeby recenzję tej gry napisać z półtora roczną obsuwą? Nie problem. Lojalnie ostrzegam, że poniżej mogą być spojlery, na pewno nie jakieś zdradzające całość fabuły
czy ciekawych zadań, ale żeby w pełni zrecenzować Wiedźmina 3 muszę trochę uchylić tajemnicy.

Gotowi?

Zaczynam!

Wiedźmin 3 Dziki Gon to najgorsza gra na Świecie, w jaką miałem okazję zagrać, a grałem w ich sporo. Jest to tak niedopracowana, źle zaplanowana gra z brzydką grafiką i niechlujną fizyką gry, że po prostu musiałem się zmuszać do grania chociaż przez parę godzin, żeby móc napisać recenzję. Brakuje w tej grze wszystkiego - począwszy od wyrazistego bohatera, przez mapę, na fabule chociaż troszeczkę interesującej kończąc. Podsumowując: nie życzę nikomu grać w Wiedźmina 3 Dziki Gon - to tortura i istne piekło dla gracza. Zero przyjemności!

 
zdjęcie nr1 - przystojnemu Geraltowi nie uwierzysz?


Dobra, teraz, kiedy prawdopodobnie zdobyłem Waszą uwagę, mogę przystąpić do właściwej recenzji. Oczywiście to co przeczytaliście akapit wyżej to czysta ironia, środek stylistyczny. Wiedźmin 3 Dziki Gon to bardzo, bardzo dobra gra. To być może (i prawdopodobnie tak jest) najlepsza gra w jaką miałem okazję zagrać w swoim życiu. To prawdopodobnie jedna z top3/top5 najlepszych gier cRPG (zależy kto robi ranking :P ), a na pewno top10. Ponieważ gra jest ogromna w treść, zmuszony jestem podzielić recenzję na punkty, żeby móc ocenić ją dokładnie.



zdjęcie nr2 - o tam pójdę sobie zaraz, a później tam i tam.


Bohater
Wiadomo - nie mamy wyboru (jak w innych grach RPG) i w grze kierujemy postacią Geralta z Rivii (choć są wyjątki małe). Co tu dużo mówić - Geralt jest taką postacią, której w sumie nie da się nie lubić, przez co zależy nam na kierowaniu jego czynami, dokonywanych wyborów. Miło jest być świadkiem tej przygody, która jest jego życiem. Kibicujemy mu, cieszymy się z sukcesów, smucimy z porażki, razem staramy się rozwiązywać problemy, dążyć do celu. I na prawdę chyba każdy gracz może w pewnym stopniu utożsamiać się z Geraltem, przynajmniej w pewnej części (dążenie po trupach do celu, bycie odmieńcem, nieakceptowalnym, bycie wykorzystywanym), przez co zarzut do gry, że nie można stworzyć własnego bohatera uznaję za bezpodstawny. Dodatkowo pięknym smaczkiem jest słuchanie trafnych ciętych ripost wypowiadanych przez bohatera - coś czego nie było by gdyby nasza postać niebyła określona przez wydawcę z góry, tylko każdy tworzył by ją na swoje upodobanie i postać nie wydawałaby dźwięków...

 

zdjęcie nr3 - z Płotką po ciemku zwiedzamy Świat.


Fabuła (+ zadania)
Niby fabuła jest prosta, bo można ją określić krótkim opisem: przybrany ojciec szuka swojej córki. No ale jak w to życiu (ale też filmach, książkach, grach itd.) bywa, droga nie jest prosta. Często będziemy błądzić, czuć, że oddalamy się od celu, będziemy zmuszeni zaniechać swojego celu na rzecz innych prac, żeby np. zarobić na jedzenie. Tak więc fabuła w Wiedźminie 3 Dziki Gon to coś pięknego, długiego, ekscytującego i satysfakcjonującego. Po za tym dawno nie doświadczyłem takiego przypadku, żeby niby prosta fabuła potrafiła być tak zakręcona, tak wkręcona w miejsca i ludzi których spotykamy. Tak pomieszana, zawierająca tyle niespodzianek, które trudno przewidzieć. Po prostu cudo. Dopiero po przejściu całości fabuły można ładnie ocenić jaką pracę wykonali twórcy gry, aby tak ułożyć zadania, tak je od siebie uzależnić. Zadania związane z fabułą czasem są "zablokowane", żeby ruszyć dalej, trzeba coś zrobić. Mam na myśli: często jest tak, że spotykamy daną osobę, która być może coś wie albo może nam pomóc, ale nic za darmo - przysługa za przysługę. Czasem większą, czasem mniejszą, z różnymi finałami. Oprócz tego dodatkowe zadanie również łączą się z tymi z fabuły - czasem pomagając, czasem rzucając światło na jakieś inne ciekawostki. Oczywiście są też zupełnie poboczne zadania, których możemy się podjąć, albo po prostu zostaniemy zmuszeni do nich bo znaleźliśmy się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze. Dodatkowo mamy sporo dodatkowych misji nie związanych z fabułą lecz tylko z życiem Wiedźmina - np. zlecenia na potwory. Można i mieć pewien zarzut, że większość z nich jest podobna do siebie - pogadaj, zbadaj, ukończ - ale mimo wszystko każde zlecenie jest inne i za każdym kryje się dość ciekawa historia (choć krótka).

 


zdjęcie nr4 - selfie z zachodem Słońca? Czemu nie.



Postacie
Każda postać, no dobrze, prawie - nie licząc paru kupców, czy postaci 3 czy 4 planowych jest charakterystyczna, czuć, że ma własny charakter i styl życia (no i strój też). Naprawdę czułem, że wszędzie spotykam inne osoby a nie klony, z którymi mogę porozmawiać, które mają ciekawą historię do powiedzenia lub z którymi po prostu mogę pohandlować czy pograć w karty. A postacie pierwszoplanowe czy drugoplanowe? Sama przyjemność wsłuchiwać się w dialogi, rozmawiać z nimi i podziwiać. Być może nie zawsze w kilku zdaniach da się zawrzeć motywy i charakter danej postaci, ale w Wiedźminie postacie są tak rozpisane, że czasem po jednej wymianie zdań już można poczuć z kim rozmawiamy. A jeśli dodatkowo zostaniemy (my = Gerlat i gracz) oszukani przez taką osobę albo może bardziej odpowiednie sformułowanie: naciągnięci - mamy dodatkową motywację do przesłuchania bądź poznania danej osoby bardziej. Ale mam pewne problemy ze zrozumieniem złych - tych tytułowych jeźdźców Dzikiego Gonu - mam wrażenie, że wszystkie co złe w tym świecie to elfy. Nie ważne ile razy im zostanie udzielona pomoc, nie ważne ilu z nich się zabije swym własnym ostrzem - zawsze będą mieli jakieś wąty i rozpamiętywać stare rany - nuda. Być może to efekt tego, że ciężko w grze przestawić antagonistów tylko przez krótkie dialogi, opisy i wzmianki. Nie do końca jestem pewien czego oni chcieli dokonać, ale no nie żyją już. Walka z nimi też nie była jakoś super trudna, choć czasem kilku etapowa i trzeba było poznać słabą stronę (trochę nie na temat w tym punkcie, ale nie zawsze lubię walki, które mają kilka etapów i błąd w końcówce powoduje powtarzanie wszystkiego od nowa). Przez takie przedstawienie elfów mam do nich uprzedzenia… Mam wrażenie jakby w każdym z Wiedźminów gdzie był wybór między ludźmi a nieludźmi ten wybór tak naprawdę dotyczył ludzi vs elfów. Krasnoludy były na dokładkę, potrafią się dogadać z każdym i z każdym mogli się kumplować, nie robią burd, nie szukają afer - są koleżeńscy, po prostu inny rozumny gatunek, który chce współistnieć na Świecie, nie jak elfie "śmierć ludziom". Dlatego też często nie miałem litości dla elfów, którzy atakowali mnie (nawet tylko słownie) z racji, że ja Geralt jestem człowiekiem - gdyby ich wzrok (i wiedza) padał dalej niż ich długie uszy, może by wiedzieli, że przez ludzi Geralt nazywany jest często nieludziem i trochę wie jak to jest mieć pod górkę w życiu. A ci ciągle - każdy ludź zły… to ja też: każdy elf zły... a najlepszy martwy... Ale tam żeby nie kończyć na nieludziach - warto przechadzać się między ludźmi powoli - wielu z nich będzie rzucało do nas teksty - czasem śmieszne, czasem obraźliwe, czasem będą się dziwić, a czasem zachwycać. Humoru i smaczków nie brakuje.

 


zdjęcie nr5 - przed moją chałupą - a dokładnie winnicą.

 

Świat ogólnie
Świat w grze Wiedźmin 3 Dziki Gon to skrajności. Momentami piękny lub niechlujny, spokojny lub chaotyczny,  bezpieczny lub ze śmiercią na ramieniu. Prawdziwa różnorodność. Dodatkowo otwarty - chcesz gdzieś iść (lub jechać, płynąć, biec) - proszę bardzo. Różnorodny, nie ma monotonii. Jest polanka, wieś, las, jezioro, miasto - wszystko. Dodatkowo Świat jest żywy i wszędzie coś się dzieje, jak nie ludzie wykonują swoje prace, to szaleją zwierzęta, a na dodatek można się oczywiście natknąć na potwory żądne krwi. To jest naprawdę prawdziwy sandboks, gdzie jeśli napotkamy na swojej drodze jakąś wioskę to prawie zawsze będzie tam jakiś burmistrz, sprzedawca, karczmarz i inni mieszkańcy mający swoje życie i role w wiosce. Chcesz popływać wpław lub zająć się wspinaczką górską? Proszę bardzo. Pamiętam, jak przy jednym z przedpremierowych wywiadów jeden z twórców opowiadał, że starali się tak skonstruować świat, żeby z każdego miejsca było coś ciekawego/interesującego widocznego, co będzie Cie chciało odciągnąć od obecnego wątku. I to się sprawdza przy samodzielnej eksploracji. A jak nie chcesz samemu na własną rękę zwiedzać świata - zawsze można na mapie obrać sobie za cel jakiś znak zapytania oznaczający interesujące miejsce i je zwiedzać. Tych znaków ogrom - nie zawsze łączy się to z czymś ciekawym - ot możesz trafić na jakiś paru kanibali czy renegatów albo potworka mocniejszego czy jakiś skarb - ale zawsze to coś i jest co robić w grze jeśli już zrobiłeś prawie wszystko najważniejsze (wspomnę, że nie odwiedziłem jeszcze wszystkich tych punktów, tyle ich!). Udało się stworzyć w Wiedźminie Świat spójny mikroregionalnie, a zarazem różnorodny makroregionalnie.

 



zdjęcie nr6 - wspólnie z Triss planujemy ustatkowaną przyszłość.

 

Grafika
Temat kontrowersyjny, ale Wiedźmin 3 pod względem grafiki jest bardzo wysoko w porównaniu do innych gier (znaczy jest dużo lepszy od innych). Jasne - mogło by być lepiej. Mogło by być lepiej gdyby nie konsole (oczywiście jestem graczem tylko PC), Wiedźmin mógłby wyglądać jak na zapowiedzi. Czemu tak uważam? Myślę, że wtedy twórcy więcej pracy przyłożyli do optymalizacji tego co mają, niż pierw do lekkiego downgradu na potrzeby konsol i dopiero potem optymalizacji. Oczywiście obecna optymalizacja i tak stoi na bardzo wysokim poziomie, a grafika jest bardzo ładna i myślę, że się nie zestarzeje. Udało się twórcom zrobić ładnie graficzną grą z taką szatą, która nie będzie raziła w oczy za parę/paręnaście lat. A jeśli to mało - proszę bardzo: są mody, dzięki którym można zmienić lekko kolorystykę czy poprawić trochę grafikę. Co ponadto? Duża szczegółowość, dbanie o detale czy smaczki. Dodatkowo efekty pogodowe czy zależnie od pory dnia naświetlenie od Słońca. I jeśli kiedyś spotkaliście się z tekstami w stylu "w moim prawdziwym życiu jest gorsza grafika niż w W3" to ziarnko prawdy w tym jest. Jest co zwiedzać i czym cieszyć oko. I jak to zwykle bywa, każdy - czy to fan gór czy nizin, albo lasów albo wody znajdzie tutaj piękne widoki dla siebie.



zdjęcie nr7 - w nocy ćwiczę do ekranizacji He-mana.


Gameplay
Interfejs, sterowanie wszystko w porządku. A walka? Dzięki wyborom poziomu trudności można walki przejść bardzo łatwo, normalnie (choć czasem trochę taktyki trzeba), normalnie plus że tak powiem (potwory mają więcej hp, trzeba bardziej uważać i dłużej
się bić, ale spokojnie da się) i dla hardkorów też jest poziom, ale nie sprawdzałem. Grę przeszedłem na poziomie normalnym - jakoś dla mnie Wiedźmin to trochę bardziej fabuła niż walka, więc nie straciłem dużo myślę. Parę walk próbowałem na wyższym poziomie i dawałem radę, ale po prostu nie chciałem się zbyt często denerwować. Nawet na normalnym poziomie czasem wystarczyła chwila nieuwagi - bycie okrążonym przez przeciwników - szybkie ciosy w plecy i koniec. Tutaj jest właśnie pewna wada/zaleta - zarzut mój do gry. Czasem trafiało się na grupę mocnych przeciwników i pokonywało się ich bez problemu a czasem trafiało się na grupę utopców czy wilków (łatwych przeciwników), z którymi trzeba było się napocić. Bywało to męczące po prostu, że nawet grupę słabszych, niższych lewelem przeciwników nie dawało się rozwalić jednym ciosem, a oni tak prawie zabijali Geralta (fakt, czasem nie miałem full życia przed tymi walkami, i ten jeden cios potwora to trochę 3 ciosy od potworów w tym samym czasie). Mimo wszystko - walki są bardzo fajne i potrafią być różne w zależności od tego jak się rozwija postać. W odpowiednich momentach są krwiste, w innych lekko straszne. Prawie zawsze wymagające choć trochę uwagi. Dodatkowo walki z bosami czy potworami mocniejszymi wymagają poznania taktyki przeciwnika - albo na własnej skórze albo czytając odpowiednią książkę. Miodzio. Hmm, gameplayowo W3 powinien odpowiadać wszystkim stylom walki - lubisz ostrą walkę do przodu - nie ma problemu, lubisz bezpieczną walkę na własnych warunkach - również nie ma problemu. Dla każdego coś dobrego.

 
zdjęcie nr8 - mały spacerek jeszcze nikomu nie zaszkodził.


Rozwój postaci
Postać Geralta możemy rozwijać w 3 różnych kierunkach: walka, alchemia lub magia. Nie wiem jak wygląda gra w 2 innych drzewkach, bo ja skupiłem się na walce (szermierce) (cały czas planuję zrobić reset umiejętności i sprawdzić walki w innych drzewkach). Wydaje mi się to najprostszy i jednocześnie najbliższy takiemu prawdziwemu wiedźminowi kierunek rozwoju, bo rozwiązywanie problemów polegało głównie na sprawnym używaniu mieczy, a używanie eliksirów czy znaków było tylko pomocą. Oczywiście rozwijając drzewko walki dalej możemy używać znaków czy alchemii - jednakże nasze znaki czy eliksiry mają słabsze działanie, albo brak jakiś dodatkowych efektów. Podsumowując można rozwijać Geralta wg własnych potrzeb i jest co próbować, do czego dążyć. Chciałbym powiedzieć, że możemy zrobić z Geralta albo żołnierza albo maga albo jakąś hybrydę - no ale niestety nie zrobiłem odpowiednich testów. Każda nowa umiejętności naprawdę coś zmienia, a raczej dodaje. Muszę tylko ponarzekać tutaj, że w pewnym momencie (około środka gry) kiedy uda się odblokować wszystkie miejsca na umiejętności, Geralt robi się trochę zbyt potężny - przynajmniej ja tak przez pewien czas poczułem, ale szybko dostawałem weryfikację gdy napotykałem na momenty jak w poprzednim punkcie (i mimo dobrej postaci - dalej trzeba było uważać). Dodatkowo przy grze w New Game + zdobywamy kolejne punkty umiejętności, które możemy wydać, ale nie ma po co, ponieważ rozwój postaci jest ograniczony do 12 aktywnych umiejętności i nawet mając więcej rozwiniętych nie można ich aktywować (nie działają). Jasne taki Geralt wtedy z 15 albo 18 aktywnymi umiejętnościami byłby taką hybrydą przekozacką, że aż za bardzo, no ale czasem by się chciało tak przelatywać jak wiatr przez przeciwników zabijając wszystkich. Aha, muszę tutaj wspomnieć o mutagenach - są w grze 3 o różnych kolorach (wzmacniają nasze obrażenia, zwiększają żywotność, a trzeci nie pamiętam :P )- nie wiem czy to specjalnie czy nie (choć jak czytałem na forum to nie ja jeden narzekałem) najrzadziej wypadały mi czerwone mutageny, a te potrzebowałem najbardziej. I nie raz nie dwa specjalnie atakowałem grupy potworów, niestety z marnym skutkiem. A jak się udawało wydropić jeden to szybki odpoczynek 24 godziny - respawn potworów i znów atakowanie - niestety w ciągu 3-4 próby już nie dawało. Trochę szkoda, ale jakoś się dało przeżyć (a teraz (patch przed dodatkiem Krew i Wino) to już w ogóle - można zdobyć odpowiednią recepturę i możemy sobie zamienić kolor mutagenu).

 



zdjęcie nr9 - ahoj, żeglarze!

 

Ekwipunek
Bardzo duża różnorodność tego co możemy założyć i pod względem statystyk i wyglądu. Osobiście wydaje mi się, że rynsztunki wiedźminskie z różnych szkół są najfajniejsze pod względem profitów i wyglądów, ale jest masa dodatkowego uzbrojenia czy ubiorów, który można znaleźć lub stworzyć. Dla osób lubiących craft jest co robić. Jednym z takich aspektów, które może nie do końca się podoba wszystkim jest szaberek albo po prostu kradzież - wiadomo nie trzeba tego robić - ale no nie znam osoby, która by nie przeszukiwała wszystkich zakamarków i nie zabierała razem ze sobą wszystkich śmieci. Czasem się znajdzie skrzynki (takie dobrze wyglądające) gdzie znajdzie się dobre rzeczy, ale z reguły to skrzynki jakiś biednych zmarlaków, więc to już akurat nie szaber. Ale często pakujemy się do jakieś chałupy kogoś i normalnie przy tej osobie otwieramy sobie komódki, składziki i zabieramy rożne "śmieci".  Z drugiej strony warto to robić, bo będziemy mieli i matsy i co sprzedać, żeby zainwestować w jakieś ciekawe rzeczy u różnych kupców. Gospodarka jest myślę dobrze rozwinięta. Jak ktoś dokładnie zbiera wszystko (zdecydowaną większość) spokojnie będzie miał kasę żeby kupować sobie drogie (rzadkie) składniki czy tam inne pierdoły. Ja z racji wrodzonej oszczędności cały czas trzymałem grubą kasę przy sobie, co by nie być gołosłownym na koniec właściwej gry około 50 tys, na koniec new game plus około 90 tys, na koniec dwóch dodatków 200 tysięcy, przy czym jak potrzebowałem to wydawałem na różne pierdoły (matsy), kupowałem różne mapy czy książki, lubiłem często zabawić się w zamtuzach (nawet kilka razy w ciągu dnia), płaciłem płatnerzom czy kowalom za robienie zbroi czy mieczy (oraz naprawianie), wspomagałem biednych, inwestowałem we własną chałupę czy zaklinaczy. Naprawdę sporo wydawałem, lecz mimo wszystko kasa się ciągle mnie trzymała (dlatego dziwią mnie czasem głosy, że ktoś w Wiedźminie nie ma kasy… nie wiem jak kupuje wszystko u sprzedawców to może tak się dzieje…)



zdjęcie nr10 - na rynku kupa ludzi i straganów.

Muzyka (i głosy)
Aktorzy podkładający głosy powinni dostać jakieś dodatkowe premie - bardzo dobra robota (mówię o polskich aktorach). Profesjonalna robota. Również muzyka - klimatyczna, adekwatna do obecnego miejsca czy krajobrazu. Podkreślająca to co przeżywamy, to czego jesteśmy świadkami. Dynamicznie się zmieniająca, ale w sumie rzadko wysuwająca się na pierwszy plan - to nie wada czy coś. Bardzo dobra muzyka dopełniająca całość, będąca tłem - mnie się podobało. Udźwiękowienie - bardo dobre. Mówię Wam odgłosy lasu czy ptaszków śpiewających na łące - wyjęte jak z żywca. 



zdjęcie nr11 - ucinamy panu rączkę, bo pan był niegrzeczny.


Zachowanie wydawcy
Pora na pochwałę twórców W3, którzy od razu zapowiedzieli 16 bezpłatnych DLC. Z jednej strony część tych dlc to trochę zawartość wycięta z gry, czasem coś dodatkowego (i trochę zbędnego - np. niektóre alternatywne stroje postaci pierwszoplanowych). Ale mimo wszystko to były fajne dodatki i fajny motyw do podtrzymywania uwagi o grze po jej wydaniu. Dodatkowo łącznie z tymi DLC twórcy na bieżąco naprawiali różne błędy (nie wszystko da się zauważyć podczas testów) lub zmieniali różne elementy gry (zmieniając np. trochę w ekwipunku (nie wszystko ma swoją wagę) czy robiąc trochę porządek ze spisem rzeczy). Ponadto jeśli nie pomagali na forum/stronie to przynajmniej dawali jasną odpowiedź: dzięki za zainteresowanie, o problemie wiemy (lub nie wiemy) naprawimy go z kolejnym patchem (2 takie sytuacje z autopsji) i co? Naprawiali. Czapki z głów CD Projekt RED! Tutaj też umieszczę tę informację: na przestrzeni czasu Wiedźmin się zmienił. Znaczna część gry jest ciągle taka sama, ale przez wprowadzane poprawki, zmiany, udoskonalenia, czasem pewne ułatwienia dostaliśmy grę niemal doskonałą, po części stworzoną również przez nas - graczy.

 


zdjęcie nr 13 - biedny starzec chwile odsapnął podczas żniw.


Dodatki
Wiedźmin 3 Dziki Gon doczekał się 2 płatnych dodatków: Serce z Kamienia oraz Krew i Wino. Obydwa dodatki stanowią niemalże odrębną grę, można w nie zagrać bez sajvu z podstawki. Obydwa dodatki stoją na bardzo wysokim poziomie - nie mam co tu dużo pisać - to są takie pigułki tego co najlepsze z W3. Dodatkowo dają nowe możliwości. Tylko grać! Wg niektórych opinii fabuły dodatków są lepsze niż podstawka. Ja nie oceniam, nie wyróżniam - lubię wszystko. Parę elementów ciekawszych w podstawce, inne wychodzą na pierwszy plan w dodatkach. Nie będę ich recenzował oddzielnie w innym wpisie, bo musiałbym powtarzać te wszystkich punkty powyżej, bo się po prostu pokrywają. Warto zapłacić więcej za dodatki.

 


zdjęcie nr14 - gramy w Gwinta!

 

Coś ode mnie
Cała seria gier Wiedźmin oraz podstawa czyli saga i opowiadania Andrzeja Sapkowskiego to w pewnym sensie dla mnie dziedzictwo Polski. Nie wypada nie znać. Naprawdę polecam. Bo nawet jeśli nie pierwszoplanowa tematyka to drugie dno Wam się spodoba, jeśli nie ogólnie temat i klimat to styl i jakość. No i polecam oczywiście zapoznać się ze wszystkim w odpowiedniej kolejności, czyli pierw książki później gry, a na koniec można poczytać komiksy i obejrzeć serial. Wiedźmin 3 to cudna gra, piękne ukończenie pewnej historii, gra do której będę wracał mimo, że spędziłem w niej już ponad 210 godzin - to i tak jest mało, ale tyle czasu potrzebowałem na przejście podstawowej gry, gry new game plus i dwóch dodatków plus parę wejść do gry, żeby pograć tylko w Gwinta - mała informacja - nie jestem typem globtrotera, bardziej cisnąłem zadania i fabułę, więc jak ktoś chce oprócz zadań zwiedzać świat to niech doliczy kolejne parędziesiąt godzin. Ja na pewno chcę przejść całość od początku, choć mój problem z grami cRPG jest taki, że w większości przypadków wybieram te same wybory co poprzednio… przez co ciężko sprawdzić inne zadania, rozwiązania itd… - po prostu bardzo lubię gry, które dają wybór, ale ja jestem G i staram się zawsze kierować wg tych samych reguł życiowych. Więc - Wiedźmin - gra, którą można przejść na różne sposoby i zawsze będzie to inne doświadczenie. Gra mistrz. No i wspomniany Gwint - gra w grze - wiedźmińska karcianka - prosta do nauczenia, trudna do bycia najlepszym - bardzo fajny dodatek. I bardzo mnie cieszy fakt, że producenci wysłuchali próśb graczy i zrobią oddzielną grę Gwint - będę grał! (a w sumie już zrobili - trwają beta testy)

 



zdjęcie nr15 - w Kaer Morhen smutno samemu :(

Podsumowanie
To chyba już koniec recenzji, więc pora na podsumowanie. Czy Wiedźmin 3 Dziki Gon to najlepsza gra na świecie? Nie… Każdy gracz ma swoje ulubione tytuły, co ważniejsze typy gier, więc nie można nazwać Wieśka najlepszą grą, choć chciałoby się. Czy Wiedźmin 3 Dziki Gon to najlepsza gra cRPG na świecie? Moim zdaniem tak. Zdaniem paru osób pewnie też, zdaniem wielu osób na pewno należy do ścisłego grona top5/top10 najlepszych gier cRPG na świecie. To naprawdę piękna rzecz i życzę każdemu, żeby chociaż przez parę godzin się z nią zapoznał. I nie mówcie "ja nie gram w gry" - to jest super słaba wymówka. Warto spróbować, zakosztować.

sobota, 12 listopada 2016
powrót?

Halo halo, ktoś tu żyje? - czy ktoś z Was zadawał to pytanie? Prawie roczna przerwa w publikowaniu wpisów na gkp.blox.pl (nie licząc Wróbelka, urodzin, okładek Wiedźminów i Tour de Łódzkie). Ale pisałem o tym, że będzie przerwa i wrócę w 2016. Czy to już? Zdradzę Wam, że nie wiem, ponieważ mam tylko trochę tekstów przygotowanych - takich prawie gotowych do publikacji, plus krótka lista o czym napisać (no już nie taka krótka). Więc nie wiem czy to powrót. Nie wiem czy jak tę krótką informację opublikuję to znów wszystko szlak trafi i znów zrobię przerwę. Ale gadanie... trzeba się wziąć do roboty i tyle. Pierw zmusić, a później przyjdzie samo.

O planach nie będę mówił - nie będę robił smaku, chociaż znając mnie i tematykę która rządzi na gkp.blox.pl wiecie czego się spodziewać :)

wtorek, 13 września 2016
827

Hej. Zrobiłem sobie ostatni taki swój tuor. Nazwijmy go Tour de Łódzkie. Nie planowałem tego, po prostu po 2-3 jazdach w których zrobiłem trasy minimum 80 kilometrów pomyślałem sobie, że zrobię takich więcej. Udało się dobić do 10 - taka okrągła liczba. Poniżej tabelka:



Co mogę powiedzieć: średnio 82,72 km, średnio 164 minuty, średnia prędkość 30,08 km/h, średnie tętno 165,7 uderzeń na minutę, średnio 326 metrów przewyższenia. Aha, możecie doliczyć do tego tak średnio z 35 km i 80 minut, które zawsze spędzam na rozgrzewce i ostudzeniu.

Jeśli porównam mój Tour de Łódzkie to do jednego z wielkich tourów to jest to nic :) Średnie etapy po około 170 -200 km, średnia prędkość około 39-44 km/h, średnie tętno - XXX (różnie bywa, ale kolarze mają sporo niższe niż moje), a przewyższenia? Hm na ostatniej Veulcie kolarze jechali 50 tys metrów w górę i to robi różnice. Moja łączna liczba przewyższeń z tych ostatnich 10 jazd wg endomondo czyli 3267 metrów to w sumie taki jeden górski etap na wielkim tourze.

Cóż, ja dobrze jechałem, prawdopodobnie na skraju swoich możliwości. Tacy kolarze też to robią. Wiadomo, są super wytrenowani, mają za sobą odpowiedni sztab regeneracyjny/żywieniowy/techniczny. Jadą też prawie zawsze w grupie, więc to trochę jak odpoczynek, ja mogę czuć się "lepszy" bo moje wszystkie wyjazdy to jazdy solo, więc sam muszę dawać se zmiany i osłaniać się przed wiatrem, nikt mnie ciągnie.

Oczywiście chętnych do sprawdzenia każdego z moich "etapów" zapraszam do mojego profilu na endomondo.

Mógłbym napisać więcej, ale chyba nie chciało by Wam się tyle czytać :D

poniedziałek, 29 sierpnia 2016
Uczucie

Towarzyszyły mi dziś dziwne uczucia, kiedy czytając wpis http://polygamia.pl/gra-narobila-mi-mnostwo-smrodu-i-gowna-sapkowski-obraza-chmielarza-graczy-i-fanow/ zobaczyłem tam swoje zdjęcie...

Pierw lekka wątpliwość - czy to na pewno moje zdjęcie? Ale no chyba ciężko nie poznać swojego dywanu i swojej podkładki biurowej (czy jak ją nazwać).

Ale szybko upewniłem się, że to moje zdjęcie (sprawdzenie na gkp.blox.pl), jednak źródło jakie jest podane bardzo mnie wkurzyło... Co się z tym wiąże - chciałem od razu iść na batalię i oskarżać i domagać się przeprosin, zadośćuczynienia i przede wszystkim poprawy. Jednak za moment napawała mnie duma, że jednak moje zdjęcie, nawet błędnie podpisane zobaczy wiele osób.

Wszelkie boje o prawa odłożyłem na później... Musiałbym znów przeczytać wszystkie regulaminy, przeanalizować i pisać i czekać na odpowiedzi... Tym bardziej, że jako twórca treści (bo takim jestem - wrzucam teksty, filmiki, zdjęcia swojego autorstwa) czasem wykorzystuje treści udostępnione przez innych nie pytając się o zdanie czy po prostu czyniąc to wbrew regulaminowi. Więc nie mogę być hipokrytą i działać przeciwko sobie - jestem za ogólnym dostępem treści różnych i świadomym wykorzystywaniu ich (nie nachalnym, nie kopiowaniu, nie przypisywania sobie cudzych zasług).

Następne myśli, które mi towarzyszyły, to napisać wpis na fb - ale to się przerodziło we wpis na blog, bo to odpowiednie miejsce. Jednocześnie zacząłem myśleć o tym, żeby wszystkie swoje zdjęcia, które wrzucam w różne serwisy okraszać znakiem wodnym czy jakimś symbolem (najpewniej po prostu GKP) który był by dobrze widoczny, ale jednocześnie nie zasłaniał właściwego zdjęcia no i trudnym do usunięcia.

Wracając do tematu - 2 marca 2013 roku opublikowałem wpis http://gkp.blox.pl/2013/03/Okazja-czyni-zlodzieja-tak-brzmi-to-pewne.html - znajduje się tam zdjęcie:



Na którym jest moja saga (mój egzemplarz sagi) i zdjęcie jest wykonane przeze mnie. To samo zdjęcie znajduje się w tekście, do którego link jest na samym początku tego wpisu.

Mały Świat można powiedzieć. Fajnie :)

Człowiek cały czas się uczy, a mnie cieszy fakt, że ogólnie mówiąc moja praca jest gdzieś dostrzegana i wykorzystywana. Na pewno kiedyś jak odejdę do innego świata będą to bardzo cenne rzeczy.

Co do samej treści tamtego linku nie wypowiadam się, choć trochę przykro się robi, ale no cóż, życie.


Dodane 29.08.2016r. godzina 1915:
Po koleżeńskiej i miłej rozmowie z autorem tekstu, dzięki której dowiedziałem się jak pan Patryk Fijałkowski znalazł te moje zdjęcie, możecie teraz po wejściu w link (ten wysoko) pod wspominanym zdjęciem zobaczyć prawdziwe źródło :)

piątek, 19 sierpnia 2016
19.08

Na chwilę tu, bo data taka - to już 28 lat od 19.08.1988 roku :)

czwartek, 14 lipca 2016
Wróbelek

Prawdopodobnie powiecie szybko "o G znów wrzuca zdjęcia martwych zwierzątek" i będziecie mieć troszkę racji, ale tylko troszkę. Ten prawdopodobnie wróbelek, to nie tylko kolejny martwy zwierzak… to trochę inna historia.

Wracając do domu, moją uwagę przykuła mała rzecz leżąca na środku chodnika, która początkowo nie wyglądała podobnie do gałązki, kupki liści, śmiecia albo nie wiem portfelu. Podchodząc bliżej zauważyłem biednego ptaszka, który leżał na plecach, co jakiś czas próbował jeszcze poruszyć małymi skrzydełkami, a najgorszym widokiem był jak otwierał dziubek i próbował łapać powietrze. Był to naprawdę okrutny widok. Nie raz, nie dwa oglądałem filmy przyrodnicze, gdzie widziałem naturę niebezpieczną i bezwzględną, gdzie inne zwierzęta często w okrutny sposób zabijały inne - taki los, jednak dopiero widok na żywo i moja nieporadność w ewentualnej pomocy dobiły mnie doszczętnie. Miałem wrażenie jakby młody Kolega chciał mi coś przekazać, jak się żegnał ze swym za krótkim życiem. Prawdopodobnie jeszcze nie był gotowy na naukę latania i spadł z wysokości, co przypłacił życiem i cierpieniem w samej końcówce. Zadzwoniłem szybko do swojego Taty, czy jest sens w TM dzwonić do jakiegoś weterynarza/lekarza/pomocy, jednak druga opinia była podobna, co wiązało się z końcem życia dla biednego wróbelka. Jedyne co zrobiłem, to delikatnie, podkładając mu dokładnie palce pod główkę i pod tułów, przeniosłem biedaka na trawnik obok, pod krzak. Być może tą "swoją" pomocą zabiłem go albo skróciłem jego cierpienia, ponieważ gdy go położyłem, nie wykonywał już żadnych ruchów przez następne minuty, nie otwierał dziubka… odszedł… Nie chciałem mu sprawić przykrości i myślę, że jest to usprawiedliwione: dobić, żeby nie cierpiał. Zrobiłem mu zdjęcie, jedno, przy którym czułem się głupio, ale chciałem żeby został zapamiętany. Odwiedzę Go jutro, choć nie liczę na dużo… jak nie deszcz rozmyje ciało to porwie jakiś kot lub pies…






Byłem Twoim świadkiem i zostaniesz zapamiętany. Spoczywaj w spokoju!



środa, 30 grudnia 2015
2015

Pisałem tutaj o mobilizacji. Niestety nic z tego się nie udało...

Swój blog prowadzę już 9 lat, w grudniu 2016 roku będzie okrągła rocznica. Różne były okresy - bardziej i mniej płodne, bardziej refleksyjne, bardziej rozrywkowe, bardziej w stylu cokolwiek. Obecnie mam okres mniej płodny, choć pisałem o mobilizacji i ona trwała... Stworzyłem prawie w całości recenzję Wiedźmina 3, stworzyłem swój dekalog rowerzysty, spisałem główne punkty tekstu podsumowującego mój rower w 2015 roku, zacząłem tworzyć recenzję GTA V, parę opowiadań (jedno w 2/3 napisane, jedno zaczęte). Niestety pech chciał, że 2 miesiące temu wszystko się skasowało. Niestety. Razem z tym zrodziła się znów niechęć, bo czeka mnie trochę odtwórczej, a nie twórczej roboty. Szkoda. Ale! To nie pierwszy taki raz. Więc wrócę, wrócą teksty i będą lepsze niż tamte. Ale to już w 2016 roku. I nie ma tu żadnych noworocznych postanowień czy coś, bo to głupota. Po prostu tak mam czas ułożony, że przede mną teraz około 2-3 miesiące biegania, żeby wrócić do formy, miesiąc przerwy i powrót na rower w nowym sezonie. Więc będę miał czas na przemyślenia, a po tym, jak wrócę zmęczony i będę stronił od alkoholu i chrupek będę miał czas na pisanie.

No to do zobaczenia.

niedziela, 15 listopada 2015
AI w CNN

Dość niedawno dostawca telewizji do mojego mieszkania zmienił trochę kodowania kanałów i niestety na telewizorze w kuchni nie odbieram niektórych programów informacyjnych, które czasem oglądałem. Jednym z kanałów, które zostały jest CNN - siłą rzeczy czasem obejrzę co tam pokazują. Dziś pomiędzy kolejnymi materiałami na temat Paryża i zamachów pojawiła się krótka reklama, która sprawiła, że łzy pojawiły mi się w oczach, serce z dumy prawie się rozerwało i mogłem tylko wskazać wątłym głosem do rodziców: patrzcie - Iguodala w telewizji.


Chodzi o tę reklamę (w TV była tylko pierwsza 40 sekundowa część):



Bardzo miła rzecz.


A teraz coś z wczorajszej nocy:
GSW mieli szanse przegrać 1 mecz w tym sezonie. Przegrywali w końcówce i co się stało? Obejrzyjcie sami:



Przeciwnik miał jeszcze jedną szansę wygrać, ale jej nie wykorzystał - a dogrywka? Formalność dla GSW i 11 zwycięstwo z rzędu.

Wróćmy na chwilę do AI. Cóż, kolejne potwierdzenie, że to najlepszy koszykarz Świata. Obejrzyjcie raz jeszcze ten filmik i zobaczcie na jego zachowanie. Nie ma jakiś cieszynek, celebracji, po prostu dalej gra - patrzy co się dzieje - wie, że mecz się jeszcze nie skończył, a on? on tylko zrobił swoje - trafił po prostu rzut. Mistrz!

środa, 04 listopada 2015
Bunt

Pono zapowiedział swój nowy materiał: tytuł "Bunt", premiera 20.11.2015r.

Klip do kawałka Przebudzenie:



A płytę możecie zamówić tutaj.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47