G blog. gkp G pokój! Oficjalna strona GKP
Kategorie: Wszystkie | 76 | AI | CH | EM | Gieciki | Gry | HH | Wiedźmin
RSS
wtorek, 19 sierpnia 2014
19.08

I znów starszy o rok. Wiek bryantowski minął, teraz rok korverowy.

No i znów fajny kawałek na urodziny:

sobota, 16 sierpnia 2014
nuda

Przepraszam, że zaniedbuję swój blog. Staram się korzystać z czasu i robić kilometry na rowerze. Później trochę zmęczony nie mam odpowiedniej motywacji, żeby usiąść i skończyć cały wpis, który się będzie nadawał na publikację. Mam już kilka zaczętych, mam kilka tematów. Powstaną i pokaże je Wam późnym latem/wczesną jesienią już na pewno. Mogę tylko zachęcić do czekania, ale obiecuję, że nie się nie zawiedziecie. Przynajmniej w pewnym stopniu.

Co ponadto?
Lekki odpoczynek zrobiłem sobie od rowera, wiecie takie 4 dni przerwy, żeby wszystkie rany się bardziej zagoiły, mięśnie miały ewidentny spokój, a przede wszystkim psychika (umysł) odpoczęła. Ale już zaraz po przerwie ogień! więcej i lepiej jeszcze. Muszę jeszcze trochę dokręcić, przynajmniej 9 dobrych treningów, choć wypadałoby jeszcze 19.

Taka ciekawostka. Czas przerwy od roweru, to dobra okazja na wyczyszczenie go. Sprawa prosta, tylko trochę lekko upierdliwa. Po takim czyszczeniu warto zrobić 2-3 kontrolne kilometry, żeby sprawdzić czy wszystko działa prawidłowo (wiecie, przerzutki, hamulce, czy śrubki dokręcone). I na taką jazdę kontrolną nie brałem wody. Efekt? Czułem się jak młody bóg, rower ewidentnie lżejszy, szybciej go wrzucam na wysoki obroty, lepsze przyspieszenie. Naprawdę 1,3-1,4 kg mniej potrafi zrobić wyczuwalną różnicę.

wtorek, 05 sierpnia 2014
nogi

Mowa jest srebrem, milczeniem złotem.
Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów.
Słuchaj gdy mówię.
Nie mów co myślisz, myśl, co mówisz.
Słuchasz, ale nie słyszysz.

Jest trochę różnych przysłów, powiedzeń, te powyższe to tylko tak na szybko, które mi wpadły do głowy.

To taki lekki (trochę na temat, trochę nie) wstęp do wpisu.


Zapraszam Was na małą podróż. Czasu nie potrzeba wiele, więc możecie od razu wsiąknąć w magię.


Jadymy!!!
(zdjęcia akurat z jazdy wystadzającej)

 

Marzymy!!!

(nogi Bartka Huzarskiego po 18 etapie TdF)




Robimy!!!

(no widać!!!, nie mówcie, że nie)




Odpoczywamy!!!

(znaczy no ja odpoczywam :P)




Oglądamy!!!

(TdP - oglądajcie, bo warto, Polacy nie gęsi i swój piękny wyścig, kraj i kolarza mają)





Koniec wycieczki. Dzięki :)

czwartek, 24 lipca 2014
Ana

O tej osobie, której inicjały to AI pisałem już dawno (i nie chodzi tutaj o Iguodale, ani Iversona). O kim mowa? Możecie zerknąć tutaj, ale jeśli się Wam nie chce, to mowa o Anie Ivanovic. Tamten wpis z 2008 roku (ja pierdzielę, szmat czasu) był zrobiony, kiedy jeszcze nie umiałem dobrze redagować wpisów, czego efektem jest brak zdjęć (zdjęcia były skopiowane ze stron, zniknęły z tamtych strony to nie ma ich na moim blogu). Ale jak ktoś chce, niech sobie wpisze w google: Ivanovic australian 2008.

Po tamtych tłustym sezonie, gra AI trochę podupadła, ale dalej jej mocno kibicowałem i kibicuję. Najbardziej zaskoczyła mnie swoją przemianą fizyczną która nastąpiła około 2012/2013 roku (nie pamiętam dobrze - jestem "niedzielnym" kibicem tenisa). Była taką normalną dziewczyną, dobre mięśnie wsparte odpowiednią ilością tłuszczyku. Seks! Poprzez chyba zmiany trenerów, nowe podejście do tenisa troszkę zmieniła swój wygląd, stając się szczuplejsza, czy to lepiej czy gorzej - nie mi oceniać. Mnie się podoba dalej. Seks! I dalej ma w głębokim poszanowaniu zbędny element stroju jakim jest stanik/biustonosz (dziewczyny uczcie się!).

Czasem na swoim fb wrzuca fajne fotki nie z kortu. Ostatnia z nich mnie zaszokowała, bo prawie jej nie poznałem, ale to sam seks, Seks!:

niedziela, 20 lipca 2014
zwątpienia?

Obiecywałem tutaj, więc trzeba obietnicy dotrzymać.

Otóż, jak pewnie każdy miałem swoją chwilę zwątpienia, chwilę braku motywacji, chwilę znudzenia materiałem.

No bo tak: swoje główne plany na ten sezon już wykonałem (i to nawet z nadwyżką, bo jeden z rekordów pobiłem już 2 razy). Zrobiłem jedną długą (112km) trasę planowaną już w zimę. Wg statystyk, średnie wyjazdy już robię dłuższe niż w poprzednim roku z ciut wyższą średnią prędkością, choć trochę krócej trwające (ale ta średnia też pewnie wzrośnie). Rekordy bić następne - może? Ale już jestem bliski początku końca swoich możliwości.

Co ważne? Odczucia! Trasy już mam w większości obcykane, po kilka razy - powoli, powoli zaczynają się troszkę nudzić te same widoczki. To raz, dwa: zmęczenie. Na prawdę czuję się zmęczony kiedy wrócę i dłużej dochodzę do siebie. Nie mam siły w ciągu 15-20 minut od powrotu zrobić prania. Kąpiel siebie idzie szybko, bo zimna woda czyni cuda i dodaje energii.

Ponadto brak trochę takiej ekstrawagancji, nutki szaleństwa, głupoty młodocianego czy po protu rzucenia się z motyką na słońce. Im człowiek tym starszy tym bardziej opanowany, pierw przemyśli, później zrobi.

Czasem mam ochotę gdzieś po środku jazdy stanąć, położyć się w polu i popatrzeć. Marzę sobie o tym, żeby mieć przyjaciela ptaka (jakieś orła np), który wychodził by ze mną na wyjazdy, latał sobie wysoko i obserwował jak wyglądają chmury gdzieś dalej (czy wiatr silny będzie), jak wyglądają drogi na jakimś nowym terenie, żeby za chwilę wrócić i zdać mi raporcik, albo kurde (sciene ficton) przesłać mi na telefon te informacje. W wolnym czasie by sobie latał gdzieś tam na niebie (ja bym go obserwował i podziwiał czasem) no i dla zabawy polował na jakieś jedzonko, albo zrzucał by kamienie na samochody kierowców, którzy nie umieją jeździć.

Tą trudniejszą chwilę miałem kiedy na TdF odpadali liderzy, typowania do wygrania wyścigu. Sam TdF choć bardzo emocjonujący, trudny i ładny jakoś tak nie dodawał mi energii. Teraz, świeżo po wygranym etapie przez Rafała Majkę - powinienem mieć dodatkową motywację. Polacy po latach względnej posuchy znów się liczą w peletonie, mówi się o nich, są liderami swoich zespołów, walczą, wygrywają. Cieszy mnie to, niech tylko pójdzie za tym otwarcie ludzi na kolarstwo i nauka niektórych głupków jak się powinno jeździć na rowerze.

No i przede wszystkim przygnębia mnie brak spadku wagi. Tj 2 kg zrzuciłem, tego najświeższego tłuszczyku zgromadzonego przez zimę, ale liczyłem na więcej. Przyczyna jest jasna oprócz wysiłku, ćwiczeń powinienem trzymać się diety. Jednak moja miska średnio dietetyczna, a jedzenie sera żółtego w nocy to prawie klucz do trumny. Nie mam umiejętności, siły ani kasy na to aby samemu robić sobie fit jedzenie albo komuś to zlecić. Muszę po prostu wrócić do prostych zasad: mniej jeść, nie jeść w nocy. Spytacie o chrupki :) te ograniczyłem - nie ma 1 paczki na tydzień tylko 1 paczka na średnio 2 i pół tygodnia.


No to tyle tych smutów. Jeszcze tak 30 wyjazdów trzeba zrobić. Nie ma opierdalania się :)

piątek, 18 lipca 2014
chwila?

Może niedługo będzie nowy wpis, a chwilowo tylko taka zajawka:

12:37, gkp19 , HH
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 lipca 2014
BB

Internecie - starzejesz się i nie możesz mnie dogonić...

Zacząłem tak ten wpis trochę mały kłamstewkiem, trochę małą przenośnią no i trochę ziarenkiem prawdy.

O co chodzi?
Wpisałem sobie w google hasło "bikini bridge", a wyniki mnie zaszokowały (sory, za duże zdjęcie, ale tak żeby każdy widział):


5 z 7 pierwszych wyników mówi o "nowej modzie" z 2014 roku?

Moje pierwsza reakcja była taka: co kurwa? pffffff!

Moja druga reakcja: ci "dziennikarze" powinni dużo częściej sprawdzać mój blog i się uczyć od najlepszego.

Przypomnę tylko, tak jak ktoś być może zapomniał, nie odkryłem bikini bridge, ale popularyzowałem je jak jeszcze nie było popularne w Polsce. Dowody? Proszę:

Wpis z 23 marca 2011 roku: http://gkp.blox.pl/2011/03/Prosba-wielka.html - czyli pierwsze info i prośba do Was (dzięki kolejny raz za pomoc)
Wpis z 16 stycznia 2013 roku: http://gkp.blox.pl/2013/01/bb.html - czyli małe podsumowanie, plus wyjaśnienia kto mniej więcej zaczął plus kto już to robi w Polsce

A ci "dziennikarze" mówią o nowej modzie? Kpina! Zmusiłem się do przeglądania następnych stron w google z tym hasłem i co? Dalej to samo - serwisy informacyjne mówiące o tym. Brawa za reakcje. Podpowiem Wam: czytajcie gkp.blox.pl będziecie zawsze pierwsi, a jak nie pierwsi to najlepsi.

wtorek, 01 lipca 2014
tratry14?

Witam.
Szukam osób chętnych na wspólny wyjazd w Tatry.

Termin: lipiec/sierpień(można i wrzesień) - kwestia ustalenia.

Czas trwania: jakieś 3-4 dni w górach(można więcej), plus 1,5-2 na dojazd.

Miejsce spania: proponuję Schronisko Murowaniec - bardzo dobra baza wypadowa.

Koszt: zależy, ale do jakiś 500-600 zł można się spokojnie zmieścić (łącznie wszystko).

Co wymagam?
- elementarna znajomość możliwości własnego ciała (siła woli/umysłu silniejsza niż mięśnie)
- elementarna znajomość zachowania się w górach
- odpowiednie obuwie oraz strój (rękawiczki robocze, kurtka przeciwdeszczowa oraz przeciwwietrzna)
- chęć zdobywania

Co oferuję?
- opiekę amatora gór (wyznaczanie trasy i znajdowanie jej na szlaku, pomoc w trudnych momentach)
- zgrzewkę wody wysoko zmineralizowanej (6x 1,5 l)
- profesjonalne zdjęcia (Ciebie, jak i widoków)
- noszenie Twojego podstawowego bagażu (jedzenie/picie/przebranie)
- opowiadania o różnych wypadkach w polskich górach, ich przyczynach, następstwach
- dla chętnych opowieści o kolarstwie

Co planuję?
- wschodnia część Orlej Perci
- Świnica
- zachodnia część Orlej Perci (jak będą chętni)
- Rysy (opcja dodatkowa, przejście wieczorem do Schroniska pod Morskim Okiem, rano wyjście około 5-6 - aby chociaż w jakimś pewnym stopniu ominąć kolejki/ludzi)
- jakiś Twój wybór


Parę słów dodatkowych.
Dla pewności: 1 dnia idziemy do schroniska i tam zostajemy, z dala od cywilizacji na tę parę dni. Oczywiście toaleta czy prysznice czy energia elektryczne tam są, więc nie ma problemu. Łóżko dostaniemy jak zarezerwujemy. Jeśli nie chcemy się bawić w rezerwację- lepiej mieć ze sobą śpiwór (i karimatę) - miejsce na podłodze na pewno dostaniemy - problem tylko taki, że będziemy musieli zapłacić za zostawienie zbędnego bagażu gdzieś w przechowalni, jakbyśmy mieli pokój - zostawiamy po prostu w nim.
Jeść trzeba. Najtaniej wyjdzie, jeśli przed wyjściem w góry kupimy kilka bochnów chleba i dodatki (wędlina/ser/pasztet/kabanoski/konserwy), jakieś zupki w proszku (wrzątek dostaniemy w schronisku),  plus picie własne, jakieś smakołyki (czekolady czy chrupki) czy jakieś ekstrawagancje (warzywka/owoce). W schronisku można kupić te rzeczy, ale są dużo droższe.
Cały ten bagaż będziemy mogli zostawić w schronisku i wziąć tylko to co potrzebne na 1 wypad. Dużo lepiej chodzić z 5 dodatkowymi kg niż 25. Więc kwestia tylko pierwszego przeniesienia tego z dworca/parkingu do schroniska.
Własne ubranie typu klapki czy pidżama, jak też środki czystości to chyba nie muszę wspominać.
Póki co mam wstępnie 3 osoby (i termin raczej sierpniowaty), więc miejsce dla 3 następnych osób jest. W sensie 6 osób razem w górach to już wystarczająco żeby ogarnąć każdego. Zależy też od transportu, jeśli pociąg/autokar - to ilość nie gra znaczenia, ale jeśli mamy np. jechać własnym samochodem to 4 osoby to max, chyba że ktoś ma auto typu volkswagen transportet.
No i nie bójcie się tej Orlej Perci w opcjach planowanych - to na prawdę nie jest trudne czy niebezpieczne.

Jak coś kontakt ze mną znacie. Jak chcecie możecie pisać gkp19@gazeta.pl



niedziela, 22 czerwca 2014
plastyka

Pewnego dnia piloci samolotów postanowili uczyć się rysowania przestrzennej perspektywy i takie tego efekty były:

wtorek, 17 czerwca 2014
Pasażer

Pewnie pamiętacie jak wrzucałem zdjęcia martwych zwierzątek? Cóż, dalej je widuje, dużo więcej niż kiedyś. Szkoda mi ich, ale nie robię im już zdjęć. A widziałem między innymi martwą jaskółką, wiewiórkę, lisa, gołębia, wróbelka, koty i zająca. Niestety, przykro mi, że giną przez to, że człowiek zawłaszcza coraz więcej terenów dzikiej przyrody, a zwierzątka muszą sobie jakoś radzić w tej dżungli.

Ale ostatnio zrobiłem zdjęcie żywemu zwierzątku, taka pasażerka na gapę:


Zoom na gapowiczkę:



A najnowszy hit: ogolone nogi :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42