G blog. gkp G pokój! Oficjalna strona GKP
Kategorie: Wszystkie | 76 | AI | CH | EM | Gieciki | Gry | HH | Wiedźmin
RSS
czwartek, 29 maja 2008
info

Niestety, tak jak się spodziewałem, informacja o tym, że na juwenalia łódzkie zawita mój ulubiony zespół muzyczny Cypress Hill była nie prawdziwa. Sam wcześniej się o tym dowiedziałem sprawdzając listę najbliższych koncertów CH. Widniała tam data 7 czerwca, lecz miejsce, dość odległe - California. Jak się okazało niedawno po jednej rozmowie, dowiedziałem się, że organizatorzy nie dogadali się z CH, ponieważ Ci rządali imprezy zamkniętej, a juwenalia z racji juwenaliów są chyba zawsze imprezą otwartą.
Nie mam niewątpliwie żadnych pretensji do Cypressów, i nie mówta, że i tak bym nie miał. Ja bym był skłonny zapłacić 100 zł czy więcej za koncert.  Również impreza zamknięta ograniczyłaby ilość fanów znających CH po 3 piosenkach, wielkich hiciorach, jak również ilość dzieci lub przypadkowych osób typu: "lubię wszystko". I to bardzo dobrze, trudno wymagać, żeby w 1 lidze jakiegoś sportu np koszykówki grały w zespołach osoby, które są wysokie, ale umieją tylko grać w siatkówkę. Rozumieta? To jest pewnego stopnia paranoja i CH nie chciał do tego dopuścić. To jest okazanie szacunku do siebie jako artysty. Tym bardziej dobra, niech i by przyszło wiele osób na ten koncert co znają piosenki jak "Rap superstar" "What your number" "I wanna get high" czy "Tequila sunrise". Fajnie, że znają, ale by się zawiedli. Dlaczego? Bo na 100% Cypress Hill nie odwaliłby lipy i nie "puściłby" płyty z samymi hitami. Zrobili by taką aranżację, żeby było przyjemnie i dać pokaz ich wielkich umiejętności. Owszem, na pewno zagrali by kawałek, który obił się o uszy większości osób związanych z muzyką, ale zagrali by kawałki jak "A to the K" "Troubles" "Pigs" czy "Everybody must get stoned". I co by się okazało? Że dzieci albo przypadkowe osoby nie wiedzą ocb. Niechcieli takiej sytuacji. I bardzo dobrze, z tego powodu się stało. Ale bardzo źle, że okazja zobaczyć i usłyszeć Cypress Hill na koncercie poszła się rąbać. Dziś znów żałuję, że w 2004 roku byłem trochę za młody, żeby się wybrać na koncert. Trudno. Czy jeszcze przyjadą do Polski? Jak nie to wyjadę gdzie indziej na jakiś koncert.
I jeszcze słowo, a konkretnie dużo słów do organizatorów. Co to za organizacja puścić w obieg informację wyssaną z palca? Co to ma być? Czym oni się szczycą? Jakbym miał większą moc w sensie dojście do wielu ludzi to bym proponował nie przychodzić na te juwenalia na znak, że jak oni robią nas w chuja to my ich też zrobimy w chuja. Wiem, że to nic nie zmieni, ale może któryś organizator tutaj wpadnie.

Pozdrawiam wszystkich Żołnierzy! wszystkich Żołnierzy! o ile wiecie kto to Żołnierz.

22:43, gkp19 , CH
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 maja 2008
mecz nr7

NBA. NBA to dla mnie zawsze emocje. Szczególnie jak dobrze gra jeden zespół, ale też kiedy są playoffy i wiadome jest, że jest to walka o najważniejszą rzecz. Cały sezon też się walczy, ale można wtedy sobie pozwolić na dużo więcej błędów. A playoffy mają to do siebie, że trzeba znać te błędy i ich nie popełniać. Zawsze lubię sobie pogadać o NBA, w końcu to jedna z rzeczy, na której się chociaż trochę znam, wiem ocb, no i potrafię mieć swoje zdanie, potwierdzone jakimiś bardziej klarownymi argumentami. Jak każdy, kto trochę się zna na NBA, wie, że teraz są playoffy czyli walka o mistrzostwo.  Jak chcesz tego dokonać, musisz wygrać  16 meczy, tracąc przy tym max 12. Czy to trudne czy nie, niech se każdy oceni sam.
To czego, żałuję to trochę tego, że jakoś nigdy nie zebrałem ekipy, żeby gadać tylko o NBA, chyba fajnie by tak było. Ale często się z kimś pogada czy w Internecie się napisze. Ale mam blog i mogę sobie tutaj trochę popisać. Też jest to wyjście, wiem, że parę osób chętnych przeczyta.
No więc tak. Obejrzałem sobie ostatnio 7 mecz Boston – Lebron. Raczej z powodu, że się zaczynał o 2130, niż że jestem wielkim fanem któregoś z tych zespołów (tak zespołów, prawdziwa nazwa dla Clevland to Lebron). No więc obejrzałem i stało się lepiej, bo szanse na misia dla KG są nadal aktualne. Lebron przegrał (zespół), Lebron przegrał(zawodnik). To jest naprawdę śmieszne, że wyśmienity gracz (bo taka prawda w sumie) ma w miarę cienki zespół. Ciągnie ten cały zespół, ale to nie wystarcza. Ale też sam jest temu winien nie musi wszystkiego sam robić, może czasem dać zasłonę, albo po prostu oddać piłkę. Dlatego, podziwiam jego talent, bo go ma, ale nic nie poradzi sam w NBA, nigdy!
Boston, oj, ciężko im to idzie, taki dobry sezon i żadnego meczu wygranego na wyjeździe w playoff. Słabo w sumie. Tym bardziej, że na drodze teraz stoją Detroit, wg mnie (najbardziej prawdopodobnie) mistrzowie w tym sezonie. Detroit na pewno łatwo nie odpuszczą, tym bardziej, że będą chcieli udowodnić, że są lepsi od najlepszej drużyny w lidze (pod względem zwycięstw). Zobaczymy co to będzie. Ja życzę Garnettowi misia, ale jeśli on sam nie będzie grał na poziomie 25/12, Paul Pierce 25/8/6 i Ray Allen 25/3/6 w każdym meczu, plus reszta ludzi chociaż trochę, to może być 4 do 0 dla Detroit, chyba, że ktoś akurat będzie miał dzień.
Lakers niestety wygrali z Utah. Utah było moim takim cichym faworytem. Ale niestety, do LAL trafił Gasol, i to wzmocniło drużynę Kobego mocno. Gasol nie jest piękny, ani nie jest wg mnie gwiazdą, jest po prostu dobrym zawodnikiem, który potrafi dobrze grać. Tego u nich brakowało, kolejnej pomocy dla gwiazdy (ja tak nie uważam, ale dla wielu Kobe to star). No i mają cholera dobry skład. Kobe, którego lubiałem kiedyś jak grał z Shaqiem, teraz nie, Gasol o którym wspomniałem wcześniej, Derek 0,4 Fisher (kto wie co oznacza 0,4 ten wie), gracz który potrafi rozegrać i rzucić ważne punkty, no i wreszcie Odom, kolejny dobry robotnik. Mając takich 4 graczy w pierwszej piątce, to wystarczy prawie, żeby wygrać mecz, tym bardziej że jest tam Kobe, czyli utalentowany chłopak. Ale czym im się uda coś więcej niż szybkie dotarcie do finałów konferencji zachodniej, zobaczymy niedługo.
No i zostaje końcówka, tzn 2 ostatnie zespoły, które dziś rozegrają też mecz 7. San Antonio i New Orlean. I to właśnie głównie z ich powodu jest ten wpis. Bo po poprzednim 7 meczu mam ochotę na drugi taki. Więc dziś zarwana noc grają od 0230 do pewnie jakieś 0500. Ale ok, takie uroki. Obejrzę, kupiłem se do tego 2 litry soku z czerwonych grejpfrutów i 160 gram Laysów. Obawiam się, że chrupków mało, ale jedzenie w nocy tłustych rzeczy nie należy do zdrowych, a o zdrowie trzeba dbać.
Więc New Orlean prowadzone przez Chrisa Paula, młodziaka kolejnego w NBA. W sumie powiem Wam tyle: jeśli chce zrobić historię to teraz i tylko teraz. Jak Wade z Miami, innego wyjścia nie widzę. W następnym sezonie on może grać dobrze, ale reszta zespołu już nie. Może być dalej świetnym rozgrywającym, który potrafi rzucić też sporo punktów, ale niemieć takiej świetnej okazji do mistrzostwa jak teraz. Czy mu się uda? Odpowiedź to San Antonio. Zespół, którego wiele osób nie lubi, a ja powiem, że lubię, kurcze, nie widzę problemu w tym, że ich gra to czasem cwaniactwo, czy że grają bez emocji. To jest ich praca, oni dobre parę razy mistrzowsko skończyli tą pracą, przy czym inni, robiąc piękne rzeczy (nazwę to tak, chodzi mi o otoczkę grę, itd) zostali szybko wylani z tej pracy (mam na myśli odpadanie w playoff). Serce i mózg mówią mi, że wygra San Antonio. Ale mój mózg zobaczył też coś innego, zupełnie głupiego. Spójrzcie na drabinkę na nba.com. Widzicie jak to wygląda na Wschodzie. Wszystko jest symetrycznie na Zachodzie, oprócz jeszcze ostatniej rzeczy. Więc wnioskując z symetrii wygrają Hornets. Może to być ciekawe.
Jedno jest pewne, zaraz ten mecz i zaraz będzie wiadomo. I emocje będą, muszą być. A może będzie krew? Czyli to na co czekam trochę. Wiem, że to trochę głupie, ale bez kitu, tam są emocje, ci koszykarze (podkreślam koszykarze) nienawidzą często siebie (jako ludzie mogą się kolegować). Więc, emocje, gra o wysoką stawkę i ktoś może mieć słabsze nerwy i możliwe wszystko. Kto może i chce niech ogląda. Jak chcesz i nie wiesz jak, wal do mnie, to Ci pomogę.
Tyle, trzymajta się Żołnierze!

 

wypowiedź
Wreszcie Andre się sprężył i zamieścił wypowiedź posezonową na swoim blogu. Można ją przeczytać tutaj. Dla tych, którym się nie chce otwierać linka/czytać tego, napiszę w skrócie. Mimo, że sezon dla Andre skończył się prawie 3 tygodnie temu, to dopiero teraz odczuł bardziej, że to koniec sezonu. Wiadoma sprawa, nakręcenie w ciągu sezonu, treningi, wyjazdy, mecze, zangażowanie. Dopiero po pewnym czasie puszcza to wszystko. Ale sobie spokojnie ogląda playoffy i pewnie się trochę emocjonuje. Pisze o swoich typach czyli Lakers i Detroit. No i o tym, że stał wolnym agentem i różne może dostać oferty. Tutaj to świetnie wyraża: The city of Philadelphia has embraced me in so many ways and I appreciate the continued support. But the NBA is a business and anything can happen, so who knows what the future holds ... Nie mam co więcej do dodania. Pewne jest, że będzie trenował dalej. Oby następny sezon był też dobry, też w barwach 76ers. I żeby wreszcie AI zagościł w ASG, za ten sezon mu się należy.

P.S.
Również jestem za Detroit. Widziałem ostatni mecz Bostonu, akutalnego przeciwnika Detroit. Mimo, że życzę Garnettowi misia, to nie dadzą rady pokonać Detroit. To jest nadal za dobry zespół z cholernie dużą porcją doświadczenia i jeszcze odpowiednią ilością młodości.
poniedziałek, 12 maja 2008
Priorytet
Dobrze, się układa, GM Sixers Ed Stefanski mówi, że głównym priorytetem jest dla niego podpisanie Iguodali. Podczas tego offsezonu staje się wolnym agentem. Tutaj link do tego tekstu. Dla mnie osobiście to dobrze, bo przywiązałem się jeszcze bardziej do kibicowania 76ers. Jednak istnieje możliwość, że ktoś inny zaproponuje kontrakt AI, i co wtedy? Z tego co wiem, AI zawsze mówił, że chce grać w Phili. Ale zawsze jest ta opcja, że nie zatrzymają go, szkoda by było. Ale jedno jest pewne, był by dla mnie nadal ulubionym zawodnikiem.
niedziela, 04 maja 2008
4 do 2

Tak, jak można było się spodziewać, Philadelphia 76ers przegrała z Detroit Pistons w pierwszej rundzie playoff. Jednak nie pozwoliła zrobić z siebie pośmiewiska jak inne lepsze zespoły, ale postarała się o 2 wygrane mecze. A na pewno pokazała ambicję i wolę walki. Świetny kurs koszykówki zaliczony. Niespodzianka w postaci playoffów zaowocowała sześcioma lekcjami. Wysiłek został nagrodzony. Słowa krytyki należą się, i to nawet sporę, ale za to co zrobili, za całość, całokształt, nie wspomnę teraz i zapomnę wkrótce. Brawo 76ers!
Szkoda, że już się skończyło i następne mecze dopiero po sezonie ogórkowym. Ale pora na odpoczynek po tym sezonie, a później niech wracają do ćwiczeń. Jeśli poćwiczą tak jak w zeszłe wakacje to są górą. Ponadto, czekam też na miłe wieści o nowych nabytkach.
Dzięki Sixers!

 

piątek, 18 kwietnia 2008
podsumowanie

Philadelphia 76ers sezon 2007/2008 zrobione przez G.
Sezon 2007/2008 mamy już za sobą. Sezon wyjątkowy, zdecydowanie bardziej ciekawszy od poprzednich. Sezon, w którym się wiele działo. Ale co dla mnie najważniejsze: 76ers pokazała klasę.
Końcowy wynik całego zespołu: 40-42. Szkoda, że nie dało się wygrać jeszcze jednego meczu. 50 % wygranych było by osiągnięciem. Teraz pozostał niedosyt.

Otoczka 76ers:
Trener Maurice Cheeks (plus asystenci). Efekt jego pracy jest mi ciężko ocenić, ponieważ nie znam się, aż tak bardzo na koszykówce. Jednak widać pewne wpojone zagrania podczas akcji i jego zaangażowanie w każdy mecz, który oglądałem. Do jego (jak i też asystentów) zasług na pewno zalicza się wpojenie całej kadrze ciężkiej pracy, która tak pięknie zaprocentowała w końcówce sezonu. Należy też wspomnieć, że to dzięki niemu rozwijają się talenty podstawowych graczy 76ers, jak i rookies. Cheeks był rozgrywającym, kiedy grał w NBA, i widać to teraz. Miał sporo asyst i przechwytów, co świetnie przekazał swoim podopiecznym. Stworzył zespół. Przyszłość dla trenera: wg mnie musi zostać.
Menedżer: Ed Stefanski. Sukces wielki po pierwsze, zastąpienie poprzednika Kinga i chyba dobrze. Jego pracę oceni się w pełni później. Jednak już pierwsza decyzja o wymianie Korvera na Giricka wprawiła mnie w mały szok. Ale jak się później okazało było to dość przemyślane i dobre posunięcie. Zwolniło się salary potrzebne do podpisania AI, młodych i może jakiegoś dobrego innego gracza.
Sixers Dancers. Nawet tancerki 76ers zaszły daleko w głosowaniu z porównaniem innych tańcerkami z ligi. Doszły do finałowej 4 (z 30 zespołów). Jest to niewątpliwe sukces też.

Zacznę pierw od byłych graczy którzy grali w tym sezonie w 76ers.
Kyle Korver. Świetny 6 zawodnik. Co mi się zawsze z nim łączyło: dość dobry białas w Sixers, i w całym NBA, gdzie białych dość mało. Co do Korvera, to opinie na jego temat nie zawsze były miłe, mówiło się że ma tylko dobrą trójkę i się więcej nie rozwija. Może i trochę prawdy w tym siedzi, ale rzut za 3 punkty ma jeden z najlepszych w lidze. Porównując jego grę w 76ers w tym sezonie i w Utah Jazz (gdzie obecnie gra) to nie widać wielkiej różnicy. Jednak dla dobra 76ers lepiej się stało, że został sprzedany, w Utah sobie radzi. Cóż, takie NBA, nie każdy może się dobrze rozwijać w jednym zespolę. Korver jeszcze raz dzięki za grę dla 76ers.
Gordan Giricek. Jego los był jasny: wywalenie z 76ers, żeby zrobić miejsce dla innych. Giricek niczego ciekawego nie pokazywał, oddawał dużo rzutów w ciągu średnio 9 minut na mecz. Było, minęło, ja bym go w ogóle nie wpuszczał na boisko. Po co szczerze, jak są lepsi.

Teraz Ci nadal obecni w składzie (kolejność dość nie przypadkowa):
Herbert Hill. Ciężko coś powiedzieć o tym zawodniku, ponieważ nie zagrał w żadnym meczu w tym sezonie. Rookie trzymany na wypadek wypadku.
Shavlik Randolph. Szkoda, chłopaka, bo się zapowiadał dobrze, ale przytrafiła mu się nie fajna kontuzja i niestety mało grał w tym sezonie. Trudno.
Louis Amundson. Wg mnie gracz nie porozumienie. Jedyny, który nosił długie włosy, ale je ściął ostatnio. Też gra niedużo. Kolejna rezerwa trzymana na wypadek wypadku.
Tyle na temat głębszych rezerw. Wiadomo, że potrzebni są, żeby na treningu można trenować. Przyszłości raczej dużej nie mają, chociaż nie wiadomo.

Calvin Booth. Zapasowy center. Trzymany z powodu tak jak powyżej. Ale prawda taka, że często gra nawet te parę minut. No wiadomo, zmiany potrzebne. Jednak i tak dużo nie wprowadza do gry.
Kevin Ollie. Najstarszy zawodnik w 76ers. Zapasowy rozgrywający, który też czasem wejdzie pograć. Wg mnie w tym sezonie był jeszcze przydatny, ale już się skończyło. Po statystykach nie widać za bardzo jego wkładu w mecze, ale trzeba je oglądać. Czasem się przydawał, dzięki uspokojeniu gry i obronie.
Tyle na temat rezerw-weteranów. Tacy, też potrzebni, dlatego też dostawali trochę czasu w niektórych meczach. Ich przyszłość? Ciężko mi powiedzieć coś na ten temat, ja osobiście byłbym za pozbyciem się. I może to być możliwe, ponieważ z czasem dostawali co raz mniej minut na rzecz młodych.

Jason Smith. Rookie, który gościł prawie w każdym meczu. Dużo wymagać od niego nie można było, ale mnie często pozytywnie zaskakiwał. Oddawał rzuty za głowy z wysokości linii rzutów osobistych i o dziwo trafiał. Brakuje mu czegoś jeszcze, jest dość duży, jakby miał więcej siły to dobry zmiennik PF. Przyszłość jako zmiennik ma wg mnie. Co to będzie, okaże się.
Rodney Carney. Foward, który na początku sezonu mnie wkurzał swoją grą. Sporo oddanych nie potrzebnych rzutów, wyglądających tak, że jak dostawał piłkę to rzut na siłę. Ale moja opinia się zmieniła po drugiej połowie meczów w RS. Trójki Carneya bardzo ważne w wielu meczach. Dawał spory wkład w wygrane mecze z lepszymi. Niestety jego rola w 76ers trochę się dubluje z rolą AI, podobna pozycja i warunki. Kto jest lepszy, wiadomo. Przyszłość: jeżeli będzie się tak zachował jak w wielu meczach o wysoką stawkę, to powinien zostać.
Louis Williams. Bomba. Zastanawianie się czy to PG czy SG nie ma większego sensu. Lou poczynił wielkie postępy i jest bombą wchodzącą z ławki. Świetny zmiennik , wprowadza dużo świeżości do gry, często potrafi pociągnąć zespół. Ma chłopak talent. To już jego 3 sezon i widać jakie rezultaty dawało spokojne rozwijanie go. Lou gra w każdym meczu z ławki, średnio około 23 min na mecz (czyli prawie połowę czasu). Świetnie wykorzystuje swoją szybkość. Nie pamiętam meczu, gdzie nie byłby na boisku w ciągu ostatnich minut. Ma ładną przyszłość w Sixers, władze powinny się postarać o zatrzymanie go.
Thaddeus Young. Nazwisko wskazuje na młody wiek, racja, przez co jest mi bliski, Young urodził się w 1988r. czyli jak by nie patrzeć jest moim rówieśnikiem i już gra w NBA. Świetny sezon, doceniany również przez ekspertów. Niestety nie wystąpił w składzie Rookies podczas ASG. Dlaczego? Ponieważ widać rolę trenera, który na początku sezonu dawał mu mniej minut, żeby się spokojnie rozwijał. Ale już szybko stanął się ważnym ogniwem 76ers. Warto dodać, że w kilkunastu meczach zagrał w S5, było to dla niego samego wielkie coś „usłyszeć swoje nazwisko podczas intra”. Young jest dość specyficznym graczem, typ walczaka, którzy rzadko rezygnuje. Wielokrotnie jego punkty były tylko jego zasługą, kiedy to wywalczał ofensywną zbiórkę i sobie dobijał. Obdarzony sporą inteligencją. Świetnie się spisuje. Jest to wg mnie ważny gracz dla 76ers, więc uważam, iż jego przyszłość powinna być ładna i chciałbym aby pozostał w 76ers.
Tak o to przedstawiają się główne rezerwy 76ers, które grają w każdym meczu. Wspólnie nie mam co pisać, ponieważ każdego gracza już opisywałem dokładniej. Co mogę wspomnieć to, że ławka w 76ers nie była zbyt długa, ani też zbyt krótka. Wg mnie jest dość dobra, często wprowadzała to co powinna do gry: odpowiedź na zagranie przeciwnika, świeżość, moc. To są młodzi gracze, ale mają przyszłość.

Willie Green. Shooting guard. Willie to niestety najmniej lubiany gracz przeze mnie. Ale po kolei. Z racji, że nie ma nikogo lepszego, Willie gra w S5, nie gra dużo, zazwyczaj tylko w pierwszej połowie i na początku 3 kwarty. Typowy gracz, który ma za zadanie zmęczyć przeciwnika na początku i tyle. Niestety Green jeszcze pamięta czasy gry Iversona i się trochę chyba na nim wzoruje, co wychodzi mu na minus. Willie oddaje często masę rzutów z czego celnych jest nie wiele, najlepszy przykład to chyba 3 celne na 16 rzutów. Wiadome jest, że ktoś musi rzucać, jeśli czasem ma to być Willie to ok, ale nie może aż tylu nie trafiać. Tak go tylko oczerniam, ale ma też dobre momenty, miał czasem mecze na dobrym procencie, gdzie ogólnie prezentował się dobrze. Tak to już jest, czasem się postara i wychodzi dobrze. Ale prawda prawdą, nie będzie mi bardzo żal, jeśli Willie zostanie wymieniony na kogoś albo coś.
Reggie Evans. Największa broda. Stylowy gracz, walczak, nie odpuszcza nigdy. Jeden z bardziej doświadczonych graczy. W wielu meczach grał w S5, co potwierdza jego wkład w dokonania 76ers. Radek nie jest świetnym ofensywnym graczem, potrafi nie trafić spod kosza. Lecz nadrabia to walką o ofensywne zbiórki i ponawianie akcji. W obronie gra twardo. Potrafi spowodować błąd przeciwnika. Zbiera dobrze i ma przechwyty. Reggie to typowy człowiek od czarnej roboty, nie gra bardzo dobrze, ale jego gra jest potrzebna dla zespołu często. Ale niestety w przyszłości jego miejsce może zająć lepszy PF.
Samuel Dalembert. Center, defensor. Sammy jest specyficznym graczem. Chociaż jest centrem, często oddaje rzuty z odległości 4-5 metrów, ale sporą część trafia. Mimo to atak pozostawia wiele do życzenia. Dale często nie istnieje w ataku przy lepszym przeciwniku, nie ma do końca wypracowanych ruchów jakie powinien mieć center. Ale mimo wszystko jest ważnym ogniwem 76ers. W obronie Sammy potrafi bardzo ładnie zagrać, często od jego dobrej gry zależą łatwe punkty z kontr. Lecz nadal czekamy na rozwój, na pójście w dobrą stroną. Przyszłość, jeżeli popracuje stanowczo to będzie naprawdę niezłym centrem.
Andre Miller. Mózg 76ers, jeden z lepszych rozgrywających ligi. W tym sezonie Andre oprócz rozgrywania ciągnął zespół punktowo, co widać po statystykach (najwyższa średnia pkt w karierze). O Andre można pisać w samych superlatywach. Naprawdę, świetny gracz, z dużym doświadczeniem i swoją grą świetnie się spisuje w rozwoju młodej nadal kadry Sixers. Każdy w 76ers wie, że jak wypracuje sobie pozycje dostanie podanie od Andre. Po prostu mózg. Ponadto clutch player. Oj, ile to razy on przerywał run punktowy drużyny przeciwnej, albo stawał na linii rzutów osobistych trafiając raz za razem. Warto wspomnieć iż Andre po meczach siada w szatni i ogląda mecz, szukając błędów, żeby je wyeliminować. Świetny gracz. Przyszłość: zatrzymać Millera w 76ers.
Andre Iguodala. Gwiazda 76ers. Wszechstronny. AI jest pierwszą opcją w ataku. Oprócz szybkich kontr, które są jego znakiem markowym, można zaliczyć również rzuty, jak i też 3, które też rzuca. Andre ciężko pracował, co widać podczas meczów. Średnia 20 pkt na mecz nie jest największa, bo Andre nigdy nie będzie super strzelcem, nie jest typem takiego gracza, ale to dobrze. Kiedy trzeba, bierze się za rozgrywanie, co wychodzi mu z równie dobrym skutkiem co Andre Millerowi. Główny defensor drużyny. On ma za zadanie kryć osobiście najgroźniejszych graczy z drużyny przeciwnej i robi to bardzo dobrze. Clutch player również, dzięki jego grze 76ers wygrała parę meczy (buzzer beater, czy trafione rzuty osobiste w ostatnich minutach meczów). Minusem Andre jest czasem zbyt duża liczba oddanych rzutów, zamiast próbować wjazdu pod kosz, rzucał z dystansu. Ale był to pierwszy pełny sezon AI w roli lidera. Myślę, że się sprawdził. Trzeba wspomnieć, że Andre to przywódca również poza meczami. Rozmawia z młodszymi graczami, wprowadza ich w grę, pomaga, doradza. Przyszłość: musi zostać w 76ers.

To S5 (pierwsza piątka). Ogólnie podsumować S5 nie da się dobrze, bo to główni gracze i każdego ocenia się indywidualnie. Ale mimo wszystko taka piątka często sobie dawała radę. Jednak NBA to NBA. Możliwe są trady, itd. Więc ciężki orzech do zgryzienia, kogo wymienić/sprzedać/kupić.
W 76ers podczas drugiej części sezonu do głosu doszedł 6 zawodnik. Ciężka praca dała swoje wyniki. Zespołowa chemia, ważniejsza od indywidualnych wyników wygrywała wielokrotnie. Wspólna obrona, nie odpuszczanie, podwajanie i pomaganie sobie nawzajem było wyraźnie widoczne i dawało też efekty. Również Fast break points, które stały się znakiem firmowym 76ers są efektem chęci wygrywania meczy przez młodych graczy, którzy chcą biegać. Jedno jest pewne. 76ers w tym sezonie byli dobrym zespołem. Pokazali wielką klasę. Brawo. Philadelphia 76ers!

23:02, gkp19 , 76
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Back in home

Ostatni mecz w domu w tym sezonie. Nadspodziewanie szybko to minęło. Pierw, szybko zapomnieć o przegrywanych meczach jeden za drugim, aż następnie cieszyć się z pięknych zwycięskich walk. Koniec sezonu już niedługo, bo 19 kwietnia rozpoczynają się play offy. Tym razem będą dla mnie osobiście bardziej ciekawe, oczywista sprawa, bo grają Sixers. Co do oczywistych spraw, to chciałbym, żeby KG dostał misia lub, żeby Shaq zdobył piątego misia. 76ers raczej na pewno nie ma szans na misia, nikt z tych zawodników nie obudzi się nagle i nie będzie grał na poziomie 40/20/10/5 przez wszystkie mecze, aż do finału.
Szybko to minęło, zostanie tylko miesiąc i sezon ogórkowy. Szkoda.
Sezon 76ers skończy na 7 (najprawdopodobniej) lub 6 (jeżli wygrają 2 ostatnie mecze, a Toronto przegra 1). I tak 7 miejsce na 15 zespołów to bardzo dobry wynik. Z 6 cieszyłbym się jeszcze bardziej, ponieważ oznaczało by to przegonięcie Toronto i zajmowanie 2 miejsca w Dywizji, czyli ustępienie miejsca tylko najlepszej drużynie w lidze. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Plany na 5 miejsce były i było to bardzo możliwe, ale niestety przegrali dwa ostatnie mecze
Dziś back in home, ostatni mecz w domu. 76ers gra z Lebronem. Szanse na wygraną są duże i im się należy, zawodnikom, jak i kibicom. Powodzenia, no i dziś też oglądam oczywiście. Więc jak ktoś chce to mogę dać linka do oglądania albo pogadać.

niedziela, 13 kwietnia 2008
Team Spirit

76ers, nie zatrzymasz Ich jak wschodzącego słońca. Dwa artykuliki. Jeden i drugi. Polecam. Zdanie innych ludzi, którzy mają podobne zdanie do mnie, co potwiedza, że nie klamię.

czwartek, 10 kwietnia 2008
AG & AI
środa, 09 kwietnia 2008
Wachovia Center

Przenieśmy się na chwilę do Philadelphi. Miasta "braterskiej miłości" w USA. Miasta, gdzie swoje boisko ma zespół 76ers grający w lidze NBA. Tak wygląda Wachovia Center podglądana przez program Google Earth.
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
A tak wygląda to wszystko obok Wachovi.
Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Kolejne stadiony do innych sportów, tysiące miejsc parkingowych, park pełen zieleni, autostrada obok, i uwierzcie mi na słowo niedaleko jest stacja kolejowa oraz lotnisko oraz port morski. Chyba nie muszę wspominać, że w każdym z tych stadionów jest odpowiednia ilość stoisk z pożywieniem, pamiątkami itd oraz odpowiednio spore zaplecze sanitarne. A gdzieś obok stoją hotele czekające na ludzi.

Czy Polacy doczekają się czegoś w podobie? Chociaż jednego stadionu piłkarskiego z infrastukturą, która chociaż trochę będzie mogła konkurować z tą tutaj przedstawioną? EURO 2012 zbliża się, a wraz znim zbliża się dzień lipy dla Polski (?). Może się uda, może. Póki co, nie słyszałem, żeby rząd coś zaczął, bo przecież ja i moi znajomi sami tego se nie zrobimy. Tak czy siak, kiedyś chciałbym polecieć do Philadelphi, w wiadomym celu.

00:01, gkp19 , 76
Link Komentarze (1) »